Michał Witkowski – „Fynf und cfancyś”

Witkowski_Fynfundcfancys_500pcx Michał Witkowski dawno temu postawił wszystko na jedną kartę i wygrał. Dlaczego? Wiemy aż nadto o życiu płciowym i duchowym heteryków – część z nas z własnego doświadczenia, bo jest hetero, część np. z przebogatej literatury eksplorującej żywoty prawilnych. A o życiu gejów do nie dawna nie pisało się i nie mówiło, przynajmniej w głównym nurcie. Stąd Witkowski prekursorem jest, stąd pierwszy pokazał nagość królowej i jako pierwszy zbiera laury, ale pewnie też niemało kopów. Im większą jednak artysta składa ofiarę, tym do odbiorcy więcej trafia. Tak w moim odczuciu jest z prozą Witkowskiego, która ma dla mnie niespotykane walory.

Fynfundcfancyś, które przed lekturą niby-sprytnie interpretowałam sobie jako cenę za seksualną usługę, jest tak naprawdę pseudonimem jednego z dwóch bohaterów książki pod tym tytułem. Fynfundcfancyś i jego znajomy Dianka, Di albo Dajana to męskie homoseksualne prostytutki, eksplorujące w latach 90. kolorowy świat niemieckojęzycznych krain. Nastolatki, a właściwie jeszcze dzieci, porzucają bezbarwne życie w krajach demokracji ludowej i rzucają się na głębokie wody strichu – oddawania się za pieniądze starszym z reguły, majętnym i częstokroć zdziwaczałym mężczyznom. Poznają całe galerie ciot, i jak to u Witkowskiego bywa, uczy się ogłupiały czytelnik ich rodzajów, ich sekretnego życia, tajemnic, o jakich nawet by nie pomyślał, o ile konserwował się dotąd w konserwatyzmie. To fascynujący świat, ale też straszny. Zmienia się jak w kalejdoskopie, uwodzi adrenaliną i obrzydza fizjologią, ale jest głęboko ludzki. Bohaterowie, chyba w ramach kary za to, że są tak blisko ludzkich słabości, płacą wiecznym zmęczeniem, huśtawką od nędzy do fortuny, szybką degrengoladą i starością już około dwudziestki. Nie raz, ale dwa razy bohater Witkowskiego wyznaje, że jest kimś jak rehabilitant, fizjoterapeutą dla zwiędłych starych Austriaków, Szwajcarów i Niemców z ich wstydliwy zboczeniami, na przykład pociągiem do wełen (tak!). W tej osobliwej misji ratowania obcych staruchów swoim kosztem raz Fynfundcfancyś (Polak), raz Dianka (Słowak) są górą, Dianka jest słabsza, bardziej bierna, naiwna, z mniejszym rozmiarem członka i zapałem do biznesu. Im dalej w historię, tym widmo upadku bardziej się przybliża. Zupełnie w tle pokazuje się jako memento świeżo przybyły do krainy rozpusty świeży i krzepki polski wieśniak, który nie umie ulec, walczy, ucieka od kurewstwa, na które przecież świadomie przyjechał. Zaraz potem ląduje na dworcu z piętnem przyszłej śmierci od dragów, widocznym w oczach. Czy to czeka Diankę, której brakuje cwaniactwa a la Fynfundcfancyś? Chce się wierzyć, że nie, że nierozwiązany finał powieści oznacza jakiś ciąg dalszy, lepszy lub gorszy. Chce się czegoś dobrego dla tych chłopców, jakiegoś księcia z bajki z luksusowym apartamentem, który swoją miłością raz na zawsze uwolniłby ich od alfonserii, mafii i chwil upadku na rogach ciemnych ulic, pod warunkiem oczywiście, że potrafiliby z tej karuzeli wysiąść.
Prawda jest taka, że zanim dobrnie się do połowy książki, już jest się z jej bohaterami skolegowanym, stowarzyszonym i zżytym. To jest ta wielka moc pisarska Witkowskiego, która sprawia, że nawet najbardziej obleśne postacie wydają się żywe, a ich istnienie bardzo prawdopodobne. Dlatego z grona pisarzy krajowych płci męskiej, z mojego pokolenia rówieśniczego to Witkowski ma moje kciuki w wyścigu po Nike, a nie na przykład Karpowicz (i zbieżność nazwisk nic tu nie pomoże). Miss Gizzy kręci coś tam w branży modowej, rozrabia i zbiera baty za toczek z symbolem SS, ale to wszystko nie ma znaczenia, kiedy już usiądzie i coś napisze. Oby częściej.

Monika Karpowicz

 

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu Znak Literanova

znak_literanova

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s