Marcowe spotkanie z E. E. Schmittem

Schmitt_Papugizplacud_Arezzo   W marcu dyskutowaliśmy nad obszerną powieścią Erica Emanuela Szmitta „Papugi z placu d’Arezzo”. Niektórzy z nas podchodzili do tej lektury z pewną dozą dystansu, zniechęceni w przeszłości prozą tego autora, jako nieco zbyt dydaktyczną, schematyczną i nie dość wiarygodną. Ci już na wstępie znaleźli punkt „zaczepienia”, poznając kolejno wprowadzane w akcję postaci, jako mało prawdopodobne i wymyślone tylko dla konfrontacji różnych życiowych postaw, czy pokazania pewnej ludzkiej różnorodności. Jednocześnie jednak sceptycy przyznali, że dali się wciągnąć tej ostatniej, podziwiając wiarygodnie przedstawione stany emocjonalne i odnajdując ulgę w tym, że być może gdzieś na tym samym kontynencie akceptowane są przeróżne odcienie miłości, pielęgnowane w mało typowych związkach. Ostatecznie lektura „Papug…” dała im oddech od tego, co na co dzień przyjęte.

  Część z nas z kolei dała się wciągnąć od początku wątkowi tajemniczych anonimowych listów, które dostają wszyscy bohaterowie, i które wpływają na ich postawy i wybory życiowe. Ci byli rozczarowani zakończeniem powieści, uznając, że rozwiązanie akcji było dość banalne i pospieszne, nie dorównało napięciu tworzonemu od początku przez pisarza. Oni również uznali, że historie bohaterów są mało prawdopodobne, ale jest krzepiące, że mogą się zdarzyć. Uznaliśmy, że powieść Szmitta w pewnym sensie dorównuje jego najlepszemu dotychczasowemu dziełu – popularnym na scenach teatrów „Małym zbrodniom małżeńskim”. (MK)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s