Magdalena Parys „Biała Rika”

Parys_Biala  „Każda rodzina ma swoje tajemnice. Ale nie każde z nich są tak powikłane i brzemienne w skutki” – tym zdaniem z okładki Znak promuje „Białą Rikę”, najnowszą powieść Magdaleny Parys, polskiej pisarki mieszkającej w Niemczech, laureatki Europejskiej Nagrody Literackiej.

„Nie napiszę jednak tej książki. Zbyt mnie boli” – stwierdza w jednym z rozdziałów bohaterka i narratorka, Dagmara, o której nie do końca wiadomo, czy jest samą autorką, czy nie, bo z jednej strony dalej wyznaje, że choć zmienia imiona i szczegóły, to wszystko jest nadal takie, jak było naprawdę, lecz z drugiej – w podziękowaniach na końcu powieści Parys stwierdza, że „prawdziwe są tylko emocje i broszka babci Riki”.

  O jaki ból i jakie emocje tu chodzi? Rzecz jest o kilkupokoleniowej rodzinie, dotkniętej wydarzeniami drugiej wojny światowej w sposób obfitujący w nieraz zaskakujące konsekwencje. Bohaterka ma po kilka babć i dziadków, z których jedni byli w tej wojnie wygranymi, inni przegranymi, ale dla jednych i drugich jest po wojnie równie niełatwo się odnaleźć w nowym świecie z nowymi rządami, granicami, układami. W to wszystko wchodzą klasyczne ludzkie przypadki, takie jak miłość i nienawiść, za nic mające sobie narodowość, czy wyznanie religijne. Książka ma charakter powieści „ze szwami”, tj. między wspomnieniami z dzieciństwa spędzonego przez Dagmarę w Gdańsku, następnie w Szczecinie i Berlinie, a dopiskami z roku 2015 są też tu głosy współbohaterów i zarazem recenzentów tej książki – kuzynów i kuzynek, a nawet redaktorki z wydawnictwa. „Chór” dopowiada to, czego nie pamięta Dagmara, strofuje i każe wycinać nadmiar, albo prostuje to, co dopowiedziała sobie jako dziecko, budując wspomnienia z ułamków rozmów, czy podpatrzonych scen.

  Ten sposób narracji z udziałem osób trzecich jest i ciekawy i nowy i dopuszczalny. A jednak powieść jest rozczarowująca. Dlaczego? W moim pojęciu historia rodziny Dagmary to za mało na tego typu powieść. Strukturę rodzinną, dającą się pojąć i zapamiętać w kilka minut autorka wciąż i wciąż rozrysowuje w schematach, jakby wpajała ją niezbyt rozgarniętemu i niezainteresowanemu nią dziecku. Trzeba też pamiętać, że u nas wojna ciągle żyje i pracuje „w kościach” większości rodzin, wystarczy popytać dookoła siebie, żeby natrafić na historie, przy których ta z „Białej Riki” to niedzielny spacerek po miejskim parku. Nie jest to też jakaś wiedza tajemna. Wojna i czasy powojenne są w ostatnich latach eksploatowane w świetnej polskiej literaturze reportażowej. I pięknej, ale bazującej na faktach (ukłon w stronę Magdaleny Tulli, która pisze o pokłosiu obozów koncentracyjnych, nie wspominając o nich ani jednym zdaniem). Czy jest ktoś, kim ta książka wstrząśnie i odbierze mu mowę? Być może tak, mogłabym jako adresata wskazać najmłodsze pokolenie dorosłych, ale zdaje się, że ich tego rodzaju powieści nie interesują. A starsze? Mają do opowiedzenia nie takie historie. Jest w tej książce kilka scen, napomknień, które same w sobie są tematem na świetne powieści, poczynając od początkowych wydarzeń z udziałem Riki. Miałam wrażenie, że autorka albo nie odważyła się pójść na całość, czując opór ze strony rodziny, mając niedostateczną wiedzę i nie chcąc fabularyzować. Albo emocje nie pozwoliły jej zmierzyć się z tematem i koniec końców hamując je sprawiła, że bólu, o którym mówi, wcale nie czuć, a książka jest po prostu jedną z opowieści o dzieciństwie w czasie późnej komuny. W efekcie najbardziej autentyczne wydają się epizody z przeszłości rodziny szwarccharakternych sąsiadów, Szapiłłów, do których autorka miała widocznie niezbędny przy pisaniu dystans. W końcowych podziękowaniach M. Parys zwraca się do reporterek Magdaleny Grzebałkowskiej i Katarzyny Surmiak-Domańskiej, pisząc, że to wszystko przez nie. Też tak myślę, bo gdyby któraś z tych pań wzięła tę historię na warsztat, otrzymalibyśmy fantastyczny, pisany “na zimno” i z rozmachem rezultat.

Monika Karpowicz

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy Wydawnictwu „Znak”

znak_logo

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s